Pojawiła się nowa twarz w moim najbliższym otoczeniu - Fryderyka właśnie. Wpadła mi w oko na moich ostatnich łowach i zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Nie sądziłam tylko, że tak szybko znajdę dla niej miejsce; po pierwsze nie wiedziałam, gdzie Ją powiesić ( jakkolwiek dwuznacznie to brzmi...), a po drugie brakowało mi stosownej oprawy. Pierwszy problem bardzo szybko rozwiązałam, wisi w przedpokoju i zagląda do szafy... a za oprawę posłużyła mi ramka, którą pierwotnie przeznaczyłam na oprawę tablicy korkowej, ale ponieważ nie dokupiłam jeszcze korka o odpowiednich gabarytach, to zamieszkała w niej Fryderyka. Ramka oczywiście też z odzysku, dokupiłam tylko dekory na all. i pomalowalam, jak umiałam najlepiej. Tak patrząc obiektywnie- to nie jest idealnie- ale umówmy się- tak miało być. Jak Wam się podoba Fryderyka? A ma ktoś pomysł, jak zdrobnić to imię? Proszę o propozycje.
Taaak, jak sam tytuł mówi, po euforii wywołanej pierwszym udanym postem, przyszła pora na zimny prysznic; nie mam bladego pojęcia co zrobić, żeby dało się wpisać komentarz, a próbuję już ze dwie godziny. A miało być tak pięknie, chciałam zrobić kilka fotek swoich niedawnych przeróbek i je wstawić, ale kiedy się okazało, że z komentarzami jest jak jest, to zaczęłam się w tym temacie dokształcać. W efekcie: fotek nie ma , mam mętlik w głowie, dalej nie można (prawdopodobnie) wstawić komentarza. Ale to nic, ja się nie zrażam i proszę Was, też się nie zrażajcie i próbujcie, w końcu Nam się uda :) Na poprawę samopoczucia pochwalę się , że prezent z okazji Dnia Babci bardzo się podobał. Pozdrawiam wszystkich cierpliwych i niecierpliwych też...